Jedni zakładają nowe firmy, następni szykują się do tego,
jeszcze inni zaś przygotowują wnioski… o upadłość. W samym czerwcu ogłosiło ją aż 68 firm. Gospodarka
to dziedzina, w której procesy pozytywne splatają się z negatywnymi, co więcej –
ten sam czynnik może jednocześnie działać zarówno in plus, jak i in minus.
Zrozumienie rynku wymaga wielu lat obserwacji, a jego „niewidzialna
ręka” potrafi zaskoczyć nawet starych graczy. Nic więc dziwnego, że zaskakuje
również zwykłych zjadaczy chleba. I to często, niestety, w sposób dosyć
przykry. Bo co ma powiedzieć Kowalski, który przez ostatnie dziesięć lat każdy
zaoszczędzony grosz upychał do skarpetki z przeznaczeniem na wymarzone wakacje?
Pieniądze zostały zebrane, wycieczka wykupiona, a to pewne, polecane przez
znajomych i witające uśmiechem sympatycznej pani z naręczem katalogów
czarujących egzotycznymi widokami biuro… zakończyło swoją działalność.
Pół biedy, jeśli przytoczony Kowalski jest już na swoim upragnionym
urlopie. Jeżeli przed upadkiem biuro uregulowało wszystkie należności z
hotelem, to nie odczuje on żadnych konsekwencji. Gorzej, kiedy tego nie zrobiło
– wtedy przedstawiciele hotelu mogą dopuszczać się typowych praktyk, jak np.
rekwirowanie bagaży, paszportów czy uniemożliwienie opuszczenia placówki. Nasz
Kowalski musi pamiętać, że takie działania stają w sprzeczności z prawem i
jeśli stanie się ich ofiarą, to jak najszybciej powinien poinformować o tym
ambasadę lub polski konsulat.
W przypadku nieopłacenia pobytu przez biuro, Kowalski najpierw
poczeka na przybycie przedstawicieli polskich władz, a potem będzie musiał wrócić
do domu podstawionym samolotem. Powrót ten jest już organizowany przez
marszałka województwa, w którym zarejestrowano biuro. To do niego bowiem trafia
kwota, na jaką było ono ubezpieczone. Pieniądze w pierwszej kolejności
przeznaczane są na opłacenie powrotu turystów do kraju. Dopiero z pozostałych funduszy
wypłacane są odszkodowania dla reszty
klientów, czyli tych, którzy nie zdążyli nawet wyjechać. Najgorzej więc dla
Kowalskiego będzie wtedy, gdy zapłacił on całą kwotę i został w domu. Zwykle
bowiem wysokość odszkodowania nie przekracza 10% wpłaconej sumy.
Co zrobić, aby zminimalizować ryzyko straty? Uiszczać opłatę
za wycieczkę w najpóźniejszym z możliwych terminów. Niestety, wtedy zazwyczaj ominą
nas jakieś zniżki z tytułu szybszego uregulowania należności. Pomóc niekoniecznie może nawet roztropne
wybieranie biura, gdyż bankructwo dotyka nawet te pozornie dobrze prosperujące
i z rozbudowaną siecią, czego dobitnym przykładem jest Orbis Travel. Warto mimo
wszystko unikać tych biur, których głównym kierunkiem oferowanych wyjazdów jest
Egipt i Tunezja, ponieważ sytuacja w Afryce Północnej wciąż nie wydaje się być zbyt
stabilna. Cóż… pozostaje mieć nadzieję, że ta lawina upadłości w końcu się
skończy, a jej skutki ominą nas szerokim łukiem.


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz