sobota, 28 lipca 2012

Good Bye Egypt...


Jedni zakładają nowe firmy, następni szykują się do tego, jeszcze inni zaś przygotowują wnioski… o upadłość.  W samym czerwcu ogłosiło ją aż 68 firm. Gospodarka to dziedzina, w której procesy pozytywne splatają się z negatywnymi, co więcej – ten sam czynnik może jednocześnie działać zarówno in plus, jak i in minus.

Zrozumienie rynku wymaga wielu lat obserwacji, a jego „niewidzialna ręka” potrafi zaskoczyć nawet starych graczy. Nic więc dziwnego, że zaskakuje również zwykłych zjadaczy chleba. I to często, niestety, w sposób dosyć przykry. Bo co ma powiedzieć Kowalski, który przez ostatnie dziesięć lat każdy zaoszczędzony grosz upychał do skarpetki z przeznaczeniem na wymarzone wakacje? Pieniądze zostały zebrane, wycieczka wykupiona, a to pewne, polecane przez znajomych i witające uśmiechem sympatycznej pani z naręczem katalogów czarujących egzotycznymi widokami biuro… zakończyło swoją działalność.


Pół biedy, jeśli przytoczony Kowalski jest już na swoim upragnionym urlopie. Jeżeli przed upadkiem biuro uregulowało wszystkie należności z hotelem, to nie odczuje on żadnych konsekwencji. Gorzej, kiedy tego nie zrobiło – wtedy przedstawiciele hotelu mogą dopuszczać się typowych praktyk, jak np. rekwirowanie bagaży, paszportów czy uniemożliwienie opuszczenia placówki. Nasz Kowalski musi pamiętać, że takie działania stają w sprzeczności z prawem i jeśli stanie się ich ofiarą, to jak najszybciej powinien poinformować o tym ambasadę lub polski konsulat.

W przypadku nieopłacenia pobytu przez biuro, Kowalski najpierw poczeka na przybycie przedstawicieli polskich władz, a potem będzie musiał wrócić do domu podstawionym samolotem. Powrót ten jest już organizowany przez marszałka województwa, w którym zarejestrowano biuro. To do niego bowiem trafia kwota, na jaką było ono ubezpieczone. Pieniądze w pierwszej kolejności przeznaczane są na opłacenie powrotu turystów do kraju. Dopiero z pozostałych funduszy  wypłacane są odszkodowania dla reszty klientów, czyli tych, którzy nie zdążyli nawet wyjechać. Najgorzej więc dla Kowalskiego będzie wtedy, gdy zapłacił on całą kwotę i został w domu. Zwykle bowiem wysokość odszkodowania nie przekracza 10% wpłaconej sumy.


Co zrobić, aby zminimalizować ryzyko straty? Uiszczać opłatę za wycieczkę w najpóźniejszym z możliwych terminów. Niestety, wtedy zazwyczaj ominą nas jakieś zniżki z tytułu szybszego uregulowania należności.  Pomóc niekoniecznie może nawet roztropne wybieranie biura, gdyż bankructwo dotyka nawet te pozornie dobrze prosperujące i z rozbudowaną siecią, czego dobitnym przykładem jest Orbis Travel. Warto mimo wszystko unikać tych biur, których głównym kierunkiem oferowanych wyjazdów jest Egipt i Tunezja, ponieważ sytuacja w Afryce Północnej wciąż nie wydaje się być zbyt stabilna. Cóż… pozostaje mieć nadzieję, że ta lawina upadłości w końcu się skończy, a jej skutki ominą nas szerokim łukiem. 

czwartek, 26 lipca 2012

Postaw na siebie!


Mówią, że kto nie ryzykuje, ten nie pije szampana. To powiedzenie kryje w sobie wiele prawdy. Czasami ryzyko niesie ze sobą zagrożenie i decydujemy się na rezygnację z jego podjęcia. Zastanówmy się jednak chwilę. Przecież, gdyby nikt nie ryzykował, nie powstawałyby nowe rzeczy, wynalazki, usprawnienia, idee, teorie. Ziemia dalej byłaby płaska, pisalibyśmy gęsim piórem, mieszkali w ziemiance i biegali z dzidą za dzikim zwierzem (choć i to nie jest pewne, wszak – również ryzykowne). Czasami warto więc odrzucić obawy i zdać się na los, w miarę swoich możliwości próbując mu pomóc.

                       
Denerwujący lub wiecznie niedoceniający szef, chęć rozwoju i usamodzielnienia się, to dobre argumenty przemawiające za pomysłem założenia własnej firmy. W tym wypadku ryzyko jest ogromne i często dotyczy naszego finansowego „być albo nie być”. Wszędzie słyszymy, że trzeba mieć dobry pomysł, który wykorzysta jakąś niszę na rynku, potem napisać świetny biznesplan, zdobyć wszelkie możliwe dotacje, opanować sprawy takie jak rozliczenia, podatki i… voila! Pewnie, te wszystkie rzeczy są bardzo ważne. Wiem jednak, że bez uporu, motywacji, wsparcia otoczenia i niegasnącej wiary we własne możliwości, nawet przy obfitości innych czynników, nic się nie zdziała. Myśląc o założeniu własnej firmy i postawieniu wszystkiego na jedną kartę, nie zapominajmy, że najpierw musimy postawić na siebie.

Na początek